środa, 17 grudnia 2014

My home, sweet home




Dziś Kochani, przychodzę do Was z nową porcją inspiracji i cudownych rzeczy, które znalazłam w klubie Westwing.

Ciągle trwa, i ciągle się pojawia wiele nowych ciekawych kampani. I każda, kolejna podbija moje serce. 
Dziś lekko nietypowo, w angielskim stylu. Lubię żeliwne elementy, okucia, dekoracje. 
Moja babcia świętej pamięci, też takie lubiła i mam to po niej.

Więcej inspiracji ==> TUTAJ











Biżuteria INFI NITI



Że jestem sroką, to już każdy czytelnik tego bloga wie. Lubię biżuterię widoczną, dużą, kolorową, nawet kiczowatą. Noszę dużo albo wcale. 
Chińskie sklepy oferują mi taką biżuterię w niskich cenach oraz często darmową wysyłkę. W Polsce sklep katherine.pl wpasował się w moje gusta, dość szeroką ofertą i atrakcyjnymi cenami. Wyjątek zrobiłam dla autorskich bransoletek AgnesArt, które podbiły moje serce pomysłowością i prostotą, oraz absolutnym zaangażowaniem i pasją w każdy powstały egzemplarz. Mam już wiele, i na pewno zamówię kolejne.

Ale ciągle poszukuję. Kolekcjonuję tę biżuterię z uporem maniaka i nigdy nie mam dość. Nie zawsze mam również chęć czekać na naszyjnik 3 tygodnie.
Szczególnie, gdy mam życzenie przeznaczyć go na prezent dla najbliższej przyjaciółki. 
Wczoraj trafiłam na świetny sklep na Facebook. Ich oferta po prostu mnie zaczarowała, nie umiałabym się zdecydować na jedną rzecz. Absolutnie nie. Coś wspaniałego, jaki mają asortyment biżuterii i nie tylko. A ich zegarki, poezja. 
Chciałabym Wam pokazać co nieco.
Dla ułatwienia zostawię Wam bezpośredni kontakt do właścicielki sklepu, z którą będziecie mogli ustalać ceny, koszty wysyłki i tego typu sprawy; infi_niti@onet.pl

Poniżej wybrane egzemplarze, jedne z wielu, ze sklepu INFI NITY

Pani Daria przez jakiś czas mieszkała w Angli, miała swój ulubiony sklep z biżuterią, z którego zawsze z czymś wychodziła, a na punkcie zegarków tak jak i ja od zawsze miała fioła. Gdy wróciła do kraju, szukała pomysłu na siebie. Jako, że wspomniana biżuteria zawsze ją do siebie ciagnęła, postanowiła podzielić się swoją miłością z innymi. I tak powstał pomysł na INFI NITY. Wiecie, gdy usłyszałam tę historię, od razu sobie pomyślałam; Boże, jakby ta dziewczyna mówiła o mnie samej. 
Ja już ją za to kocham, kto się dzieli z innymi takimi błyskotkami musi być wspaniałą osobą :)

A sroczka sroczkę wyczuje nawet z kilometra :)

wtorek, 16 grudnia 2014

801 świąteczne woski Yankee Candle



Święta zbliżają się wielkimi krokami, już za tydzień Wigilia. W ten szczególny czas, razem z świątecznymi piosenkami, piernikami czy kolorowymi lampkami wprawiają mnie świetne zapachy wosków z świątecznej edycji Yankee Candle.

Są to Christmas Garland, Candy Cane Lane oraz Angels Wings

Dla moich czytelników mam 10% zniżkowy kod rabatowy do sklepu Goodies.pl . Kod obowiązuje do 31.12.2014 roku i jest wielokrotnego użytku. Obejmuje nieprzecenione produkty Yankee Candle.
Wystarczy w koszyku zamówienia wpisać "NLWF"

PS. stroik kupiła moja mama, zrobiły go dzieci niepełnosprawne z ośrodka, a pieniądze uzyskane ze sprzedaży świątecznych wyrobów przeznaczają za rehabilitację





Angels Wings;
Zapach słodki, jak cukier, jak wata cukrowa. Nie jest mdlący co jest dużym plusem. Jest lekki, po zapaleniu czuć mocno wanilię. Zapach dość jednolity, nie ma rozbudowanej gamy zapachowej. 
Dla mnie pachnie jak słodkie ciasto z waniliowym kremem, kupione w dobrej cukierni. Mama mówi, że czuje w nim białą lilię, ja tego nie czuję. Może dlatego, że nie znam się na kwiatach i oprócz róż i hibiskusa, nie odróżniam roślin. Jest to bardzo przyjemny, ładny zapach. Chciałabym mieć takie perfumy. 

Christmas Garland;
Podobnie jak zapach "Icicles" jest to wosk bardzo leśny, sosnowy. Ale ten z kolei jest bardzo świąteczny. Gdy w Wigilię idę z mamą na pasterkę, tak własnie pachnie w kościele. Świeżym świerkiem. Jest dla mnie mocno perfumowany, ciężki. Producent obiecuje nuty żurawiny, na całe szczęście ani ja, ani moje otoczenie jej nie wyczuwa. Nie jest to wosk, który można palić samodzielnie, coś pasuje do niego dorzucić, z czymś go wymieszać. I nie wiem, czy nie wymieszam go z jakimś pomarańczowym akcentem, żeby przełamać ten prosty aromat.

Candy Cane Lane:
Dla wielu najpiękniejszy zapach z kolekcji. Dla mnie również. Mam zamiar zamówić z niego dużą świecę, o ile jeszcze gdzieś się ostała. Pomieszanie mięty z cukrowym lukrem, na kruchym ciasteczku. Tak w skrócie można opisać moje odczucia. Bardzo lubię zapachy z mocno wyczuwalną nutą mięty, która mnie bardzo odpręża. Nie jest to zapach na mrożne wieczory, ale na miłe spotkania np. w gronie przyjaciół. Już malutki kawałeczek wystarczy, żeby pachniał cały pokój, w moim przypadku dwa pokoje i korytarz. Podoba mi się że ten wosk nie pachnie samą miętą, a po podgrzaniu przełamuje go wanilia. 











LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...